Zestaw muchowy. Cz. I.

         Chętnych do łowienia na muchę przybywa. Świadczyć ot tym może rosnąca ilość zapytań do redakcji, dotyczących podstaw metody muchowej, a zwłaszcza sprzętu. Pragnąc przybliżyć początkującym specyfikę metody muchowej, sporządziłem poniższe notatki. Na początek kilka słów o sprzęcie.
        Przyjrzyjmy się zestawowi do metody muchowej. Na pierwszy rzut oka wędkarz, który nie łowił nigdy na muchę, dostrzeże elementy, które wyraźnie odróżnią zestaw muchowy od tego, którym do tej pory posługiwał się czy to łowiąc metodą spiningową, czy spławikową.
         Pierwsza rzecz – kołowrotek. Zwykła, obrotowa”szpulka”. (Fot.1., Fot.2.) Następna różnica – miejsce zamocowania kołowrotka, poniżej rękojeści.(Fot.3.) Dalej – na stosunkowo smukłym i niedługim blanku małe, niskie przelotki.(Fot.4.) Pierwsza ( czasem druga też) od rękojeści licząc, z wkładką ceramiczną, reszta z cienkiego drutu.(Fot.5.) No i na kołowrotku, zamiast cienkiej żyłki, gruba linka. Dopiero na końcu linki żyłkowy przypon, ale jakiś dziwny, powiązany z wielu kawałków o zmniejszającej się średnicy… Po co to wszystko, dlaczego tak?…
         Przyczyna tych wszystkich charakterystycznych cech zestawu leży w samej idei metody muchowej. Jak w żadnej innej, w metodzie muchowej rzut wykonuje się nie dzięki ciężarowi przynęty, który jest praktycznie żaden, ale dzięki ciężarowi linki. To właśnie linka muchowa daje ciężar, którego sztuczna mucha jest praktycznie pozbawiona, zastępuje obciążenie i spławik.
       Kołowrotek muchowy powinien zapewnić wędkarzowi kontrolę nad linką – nie może się ona odwijać w czasie wymachów. W czasie walki z większą rybą odpowiednio wyregulowany hamulec pozwala amortyzować gwałtowne „odjazdy”.
Powinien więc posiadać sprawnie działający hamulec ( działający w jedną stronę – dociskanie lub luzowanie hamulca ma wpływać wyłącznie na opór przy wyciąganiu linki, nawijanie musi zawsze odbywać się przy użyciu tej samej siły). Szpula kołowrotka musi być dobrze spasowana z obudową, nie może być mowy o szczelinie w którą mogłaby wcisnąć się linka. Jeżeli kołowrotek spełnia te dwa warunki, to możemy go uznać za nadający się do łowienia. Umocowanie kołowrotka poniżej rekojeści wynika z ogromnej – w porównaniu z innymi metodami – ilości wymachów wędziskiem, jakie wykonuje muszkarz. Umieszczenie kołowrotka powyżej dłoni bardzo szybko zmęczyłoby rękę łowiącego. Nowoczesne kołowrotki wykonane z dobrej jakości materiałów są trwałe i lekkie, podaż na rynku ogromna, znajdzie się coś na każdą kieszeń.
    Kij muchowy. Najczęściej używane mają długość w okolicach 2.40 – 2.90. Tej długości wędzisko przeważnie sprosta wyzwaniom, jakie napotka muszkarz na naszych łowiskach. Tradycyjnie producenci określają długość wędzisk w stopach. Optymalną długością wydaje się być 9 stóp, czyli około 2.75 m. Oczywiście możemy napotkać wędziska krótsze – nawet około 1.80 m., i bardzo, jak na jednoręczne kije, długie – 11 stopowe, czyli około 3.30 m. Ale używanie takich nietypowych długości wymuszone bywa specyficznymi warunkami na łowisku, lub specjalizacją sprzętu przeznaczonego do łowienia jedną, określoną metodą. I tak – krótki kijek (1.80-2.20m.) ma ułatwić operowanie zestawem na małej, zakrzaczonej rzeczce, kiedy to trzeba rzucać pod zwisającymi nad wodą gałęziami. Długi, ponad 3 metry, służy do łowienia na nimfę, są też kije specjalnie przeznaczone do łowienia z łódki – tu możemy nawet spotkać wędziska o długości do 12 stóp, czyli około 3.60 m.
    Kiedyś, u początków wędkarstwa muchowego wędziska wykonywano z różnych rodzajów bambusa, w postaci tzw. klejonek. Sześciokątne w przekroju wędzisko powstawało poprzez sklejanie odpowiednio wyprofilowanych listewek. Robota była praktycznie w całości ręczna, a więc kij był relatywnie bardzo drogi. Taka klejonka była w porównaniu z dzisiejszymi, nowoczesnymi wędziskami dość ciężka, wymagała specjalnego traktowania i konserwacji, gdyż była podatna na odkształcenia. Natomiast użytkownicy takich wędzisk ( a nie brak ich i dzisiaj, klejonki wracają do łask), twierdzą, że mają one niepowtarzalny charakter, „duszę”, której nie da się odtworzyć w przypadku współczesnych, szklanych i węglowych, fabrycznie, masowo wytwarzanych konstrukcji. Wędziska z włókna szklanego zastąpiły w pewnym momencie drogie i trudno dostępne klejonki. Przemysłowa produkcja tych wędzisk dała wędkarzom do rąk kij mocny, lekki, o przewidywalnych parametrach. I – co istotne – o niebo tańszy.
      Dość prędko jednak okazało się, że włókno węglowe pozwala zbudować jeszcze lepsze kije. Węglowe wędzisko jest – w porównaniu z kijem szklanym o tej samej długości –  lżejsze i cieńsze. Oba te parametry mają niebagatelne znaczenie w czasie wielogodzinnego łowienia – lekki i cieńszy, a więc stawiający mniejszy opór w powietrzu kij pozwoli na dłuższe, komfortowe wędkowanie. Producenci wędzisk węglowych dobierając odpowiednio długość, średnicę i zbieżność blanku, oraz grubość jego ścianek mogą zbudować kij w szerokiej gamie parametrów, a więc o różnym charakterze i przeznaczeniu. Poza indywidualnymi upodobaniami wędkarza, z którymi trudno jest dyskutować, istnieją pewne cechy wędziska, które predystynują je do określonej metody i warunków na łowisku. Jednym z ważniejszych parametrów kija jest jego akcja, czyli sposób ugięcia. Akcja szybka to dobry wybór w przypadku łowienia metodą suchej muchy, również sprawdza się, gdy łowimy na przykład na dużej rzece, dość ciężkimi muchami ( streamer). W pierwszym przypadku ułatwia wykonywanie tysięcy szybkich, dynamicznych międzywymachów, w drugim – ułatwia wyrywanie z wody dłuższego odcinka szybko tonącej linki. Akcja średnia lub wolna – to kij idealny do łowienia na mokrą muchę. Łowiąc tą metodą nie wykonuje się tak często rzutów, muchy są raczej lekkie. Kij o wolnym, pełnym ugięciu ma też niezaprzeczalną zaletę – do pewnego stopnia eliminuje błędy w zacięciu i sprzyja bezpiecznemu holowaniu nawet delikatnie zapietej ryby.
      Jak więc wybrać swój pierwszy kij? Zasada podstawowa – do sklepu idziemy z doświadczonym kolegą, on pomoże uniknąć wpadek . Po drugie – kupujmy kij renomowanej firmy, lepiej wydać trochę więcej na sprzęt, który posłuży przez lata, niż co sezon kupować kolejne buble. Dalej, wybierając się na zakupy musimy mieć świadomość jakie ryby, jakimi metodami i na jakich łowiskach najczęściej będziemy łowić. Jeżeli mamy zamiar wędkować na rzece, metodą mokrej i suchej muchy i czasami na streamera, a na początek zamierzamy kupić jedno wędzisko, to w miarę uniwersalnym rozwiązaniem będzie kij o średniej akcji, długości 2.75m., w klasie AFTM 5/6. Na kupowanie osobnych wędzisk do poszczególnych metod połowu przyjdzie czas – na razie trzeba z jednym kijem wypróbować różne metody w różnych warunkach i zorientować się co tak naprawdę nam odpowiada.
       Cały zestaw muchowy musi być odpowiednio dobrany i wyważony. Zakładamy do kija kołowrotek z nawiniętą linką, odwijamy około 9 metrów linki i przeciągamy przez przelotki. Teraz środek ciężkości zestawu powinien wypaść tuż powyżej rękojeści z tolerancją kilku centymetrów. Każdy wędkarz ma trochę inny styl rzucania i trochę inaczej trzyma wędzisko, więc idealne wyważenie zestawu zależy od cech indywidualnych. W przypadku, gdy środek ciężkości wypada wyraźnie za wysoko, należy w jakiś sposób dociążyć zestaw od strony kołowrotka. Najprościej zastosować cięższy kołowrotek, lub dociążyć ten, który mamy przez nawinięcie odpowiedniej ilości taśmy ołowianej na szpulę. Źle wyważony zestaw odbiera komfort łowienia bardzo szybko męcząc rękę.
    

  Poza wyważeniem zestawu bardzo ważną rzeczą jest dopasowanie linki i wędziska zgodnie z systemem AFTM. O tym, a także szerzej o linkach i pozostałych elementach zestawu – w następnej części. Zapraszam za miesiąc.

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich III.2013.