Wiwat Viva!

              Muszka tyleż prosta, co uniwersalna. Wymyslił ją angielski wędkarz, Mr. Victor Furse. Ponieważ pracował w fabryce samochodów Vauxhall, nadał jej imię od jednego z bardziej popularnych modeli tej firmy – Vauxhall Viva.
         Mucha poczatkowo używana do połowu pstrągów w brytyjskich wodach stojacych na początku sezonu, z czasem okazała się być niezwykle skuteczną na inne ryby, w różnych typach łowisk, praktycznie przez cały sezon. Tajemnica jej skuteczności kryje się chyba w kontrastowym zestawieniu dwóch kolorów. Całość ( tułów, jeżynka i skrzydełka) czarna i kontrapunkt – jaskrawy akcent w ogonku, ostry żółty, seledynowy, jasno zielony. Skrzydełka Vivy mogą być wykonane z różnych materiałów, byle miękkich i dobrze pracujących w wodzie. Może być sierść, może być marabut. Oryginalny wzór ma skrzydełka z końcówek miękkich szyjnych piór kury lub koguta. I ten właśnie wzór najbardziej lubię. Łowię na niego pstrągi, w mniejszych rozmiarach lipienie. Bardzo lubią Vivę karpiowate – klenie, jazie i jelce. Mam cichą nadzieję, że okaże się równie skuteczna przy połowie letniej troci i łososia.

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich IX.2015.