Przegubowce

        Pomysłowość wędkarza poszukującego coraz to nowych rozwiązań mających na celu podniesienie skuteczności przynęt i metod połowu, w zasadzie nie ma granic. Zdawać by się mogło, że wszystko już wymyślono. A jednak co jakiś czas pojawiają się kolejne, bywa, że rewolucyjne pomysły i patenty, które zmieniają radykalnie wygląd, konstrukcję i działanie przynęt muchowych.
      W ostatnim czasie pojawił się kolejny taki wynalazek, który zwrócił moją uwagę. Jest to gadżet, który po angielsku nazywa się „articulated shank”. Tutaj pojawia się problem, który często miewam w przypadku znalezienia sensownej polskiej nazwy dla przedmiotu, który wymyślili i nazwali jego anglosascy pomysłodawcy. Wszak nazwa w tym przypadku, przetłumaczona dosłownie, brzmiałaby „przegubowy trzonek”. Niezbyt szczęśliwie to brzmi, w dodatku myląco, ponieważ to nie sam „trzonek” jest „przegubowy”, a dopiero mucha wykonana przy jego użyciu posiada tę cechę. Aby więc nie brnąć niepotrzebnie w lingwistyczne kombinacje, będę posługiwał się słowem „trzonek”.
      Gadżet sam w sobie jest bardzo prosty. Jest to uformowany odpowiednio odcinek mocnego drutu, do którego można na kilka sposobów przymocować wcześniej wykonaną muszkę. Następnie na samym drucie robi się przednią część przynęty. Razem daje to długą muchę, która ze względu na „łamaną” konstrukcję zyskuje bardzo interesującą pracę podczas prowadzenia. Akcja takiej muchy jest żywsza, dużo bardziej naturalna, niż w przypadku muchy wykonanej na pojedynczym, długim haku, zwłaszcza, gdy przeciążymy jej przednią część. Niewątpliwą zaletą takiej muchy jest również to, że o wiele lepiej trzyma ona rybę w holu – wspominałem już o tym pisząc o intruderach i muchach tubowych. Tyle, że w ich przypadku haczyk stanowi jedynie uzbrojenie muchy. Tutaj na haczyku wykonujemy muchę, którą potem montujemy jako tylny element przegubowej konstrukcji.
      Zanim zdecydowałem się na zakup trzonków, postanowiłem sprawdzić, czy nie prościej byłoby samemu spróbować je wykonać. Postarałem się o stalowy, nierdzewny drut o średnicy 1.00 mm. Para sprawnych rąk majsterkowicza, podstawowe narzędzia i oto mam gotowy zestaw trzonków. Mogę teraz wypróbować różne sposoby konstruowania muchy przegubowej. Do imadła więc.

       Muchę można zamontować do trzonka tak, aby pracowała grotem w górę, lub w dół.
Można również przytroczyć ją na luźnej pętli z mocnej żyłki lub plecionki.
1..jpg

      Na haku standardowej długości o prostym uszku wykonuję dość długą muchę, używając do jej budowy miękkie, dobrze pracujące materiały.
2..jpg

      Nawlekam muchę na tylne uszko trzonka.
Całość umieszczam w imadle. ( Koniecznie trzeba grot haczyka zabezpieczyć plastikową rurką. Unikamy wtedy dotkliwych skaleczeń).
      Dociążam trzonek nawojem drutu ołowianego, dodatkowo od dołu mocuję ciężkie oczka.
3..jpg

      Teraz wykonuję przednią część muchy. Chcę, aby była obfita, trójwymiarowa i żeby dobrze pracowała. Wykorzystuję więc miękką sierść lisa polarnego, królika, oraz barwione pióra marabuta i miękką jeżynkę typu „schlappen”, oraz trochę błyszczących dodatków.

      Gotowy przegubowiec w moich ulubionych trociowych kolorach. Dzięki dociążeniu przedniej części mucha porusza się po falistym torze, mobilne materiały wabiąco pulsują.
4..jpg
 
      Ciekawy efekt daje umieszczenie na trzonku haczyka wypornego tułowia z pianki, takiego, jak  do wykonywania korpusów popperów. W przerwach między pociągnięciami linki mucha przyjmuje pozycję pionową i powoli opada.
5..jpg

      Bardzo dobrze na pracę much przegubowych wpływa mocowanie ich do przyponu przy pomocy niezaciskającej się pętelki. Bardzo zachęcam do stosowania tej pętli również w czasie łowienia na wszelkie streamery, a także w morzu. Nasze muchy wiele dzięki temu zyskają.
6..jpg

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich II.2013.