Szczupak

          Gdyby wymienić wszystkie występujące u nas gatunki ryb nadające się do połowu na muchę, to pewnie okazałoby się, że jest ich całkiem sporo. Trzeba by podzielić je tylko na kilka grup. Pierwsza, oczywista, to szlachetne gatunki spod znaku płetwy tłuszczowej. Lipień, pstrągi, troć, łosoś… od jakiegoś czasu pełnoprawnym członkiem tej grupy jest głowacica. Niegdyś uznawana za mało muchową, obecnie często jest łowiona przez wyspecjalizowanych w jej połowie muszkarzy, posługujących się dużą nimfą i jeszcze większymi muchami streameropodobnymi.
       Następna grupa, to kilka gatunków z rodziny karpiowatych. Świetnie reagują na muszkę kleń, jelec, jaź i ukleja. Trochę słabiej płoć i wzdręga. Całkiem ładne okazy tej ostatniej udawało mi się złowić na imitacje larwy ochotki podawane „z opadu” i niewielkie suche muchy. Płocie łowiłem na jeziorze w dryfie, na małe mokre muszki, kiedy ryby wyraźnie żerowały pod powierzchnią. Gatunkiem-łącznikiem miedzy tą grupą, a następną jest boleń. No bo karpiowaty, ale zdecydowany drapieżnik. Świetnie daje się go łowić zarówno na mokre muchy pstrągowe jak i na imitacje rybek, zależy jakim żerem aktualnie się interesuje.
       Pozostały nam drapieżniki. Wielu muszkarzy wie jak skuteczny potrafi być niewielki kolorowy puchowiec przy połowie okoni. Kiedy na skoczku dowiąże się dodatkowo nimfę, to po namierzeniu stadka dublety będziemy holować wcale nierzadko . Sandacze dobrze łowi się na średniej wielkości streamery i puchowce. Pod warunkiem, że zbiornik w którym próbujemy łowić jest niezbyt głęboki i woda w nim jest wystarczająco przejrzysta, a to w przypadku zbiorników sandaczowych niestety często są dwa warunki nawzajem się wykluczające. No i szczupak. Nad nim zatrzymajmy się dłużej.
       Najpierw sprzęt. Ponieważ będziemy łowić spore ryby na duże i bardzo duże muchy, nasz zestaw musi być odpowiednio dobrany. Nie brakuje opinii typu: Ja tam szczupaki łowię na ten sam kijek, co pstrągi na strymka ( czyli AFTM 6/7 )i dobrze jest, daje radę. Owszem „daje radę”, ale w przypadku zastosowania much w rozmiarach takich, jak na pstrąga, a takie na szczupaka nie zawsze są skuteczne. Poza tym zapytuję: A czterokilowy szczupak wywleczony na taki zestawik też „daje radę” po wypuszczeniu?? No, chyba że ktoś koniecznie potrzebuje taką rybę zabrać… W każdym razie, żeby nie wdawać się w przydługie na ten temat rozważania z czystym sumieniem polecam na szczupaki kij w klasie minimum #8, jeszcze lepiej #9, a i dycha nie będzie tutaj przesadą. Po prostu taki zestaw jest nieodzowny do rzucania muchą długości 12-18 cm, często wykonaną na haku 6/0, w dodatku z materiałów mocno chłonących wodę. Po drugie hol średniego szczupaka na tak mocnym zestawie nie będzie przedłużał się w nieskończoność i pozwoli bezpiecznie uwolnić rybę w niezłej kondycji. Co do długości wędziska. Jako optymalną długość kija przeznaczonego do łowienia z łodzi lub bellyboat można przyjąć 2.75-2.90. Ponieważ rzucać będzie się jedną ręką, to tak tęgi zestaw i tak będzie męczył rękę, nie warto dodatkowo utrudniać sobie zadania przez zastosowanie zbyt długiego kija. Co innego z brzegu. W warunkach, gdy będziemy łowić ze stromej burty, zarośniętego brzegu, wszędzie tam, gdzie konieczne będą rzuty rolowane i techniki dwuręczne, warto zaopatrzyć się w wędzisko o długości 3.00 do 3.60 m. Z powodzeniem można używać na przykład kija , z którym jeździmy na troć. Co do kołowrotka, to musi on spełniać wszystkie te warunki, co w przypadku połowu innych ryb. Musi mieścić linkę z odpowiednią ilością podkładu (w końcu musimy liczyć się ze złowieniem życiowej ryby), mieć sprawny hamulec i wyważać wędzisko. Linki. Po pierwsze stopień tonięcia – pływająca, intermediate i tonąca, ale raczej nie za szybko. Na jeziorze łowienie w bardzo głębokiej wodzie jest bardzo utrudnione o ile nie niemożliwe, więc szybko tonąca linka raczej nie będzie miała zastosowania. Co innego na rzece – tutaj w miejscach głębszych i o mocnym nurcie taka linka może się przydać. Druga rzecz, to kształt linki. Wystarczy zwykła „wuefka” , ale warto postarać się o specjalną linkę przeznaczoną do rzucania dużymi przynętami. Linki takie ostatnio są coraz bardziej dostępne, używa się ich do wędkarstwa morskiego, no i łowienie szczupaków na muchę robi się coraz bardziej popularne.
       Przypon. Długości wędziska, z trzech odcinków, na przykład 0.50 – 0.40 – 0.30. Ale… Szczupak słynie z tego, że bez trudu potrafi przegryzać w czasie walki żyłkę. Zwykła żyłka faktycznie nie ma wielkich szans z tysiącem drobnych ząbków w szczupaczym pysku. Koniecznie wiec trzeba się przed takimi przypadkami zabezpieczyć. Wypróbowałem w tym celu kilka rozmaitych materiałów do budowy szczupakowych przyponów i sytuacja niestety nie wygląda najlepiej. Wszelkie stalki, wolframy, plecionki kewlarowe i inne fluorocarbony nie zdały egzaminu. Metalowe zamieniają się w denerwująca spiralę po kilku zaczepach, inne szczupak po prostu przegryza. Jedyny materiał, z którym zetknąłem się ostatnio, (polecony mi przez Kubę Standerę, życzliwego kolegę, mającego spore doświadczenie z irlandzkimi szczupakami) i który spełnił pokładane w nim oczekiwania nazywa się hard mono. Jest to na oko bardzo gruba żyła, o grubości około 0.60 mm, która mimo swojej sztywności daje się zawiązać. Do jednego końca z zawiązaną pętelką mocujemy agrafkę, do drugiej pętelki przywiązujemy koniec przyponu. Oczywiście po każdej rybie trzeba przypon dokładnie obejrzeć.
        Na koniec muchy. W zasadzie wystarczyłoby gdybym napisał, że powinny być duże. Bo to jest ich ( moim zdaniem oczywiście) najważniejsza cecha. Druga, to materiał z jakiego są zrobione. Polecam możliwie w całości wykonać muchę z rozmaitych, dostępnych przecież w wielkiej rozmaitości syntetyków. Wprawdzie klasyczne muchy typu „bunny”, pochodzące z Ameryki i opracowane tam do połowu bassów oraz amerykańskich szczupaków muskie są bardzo efektowne i pięknie pracują, ale podstawowy ich składnik, czyli sierść królika powoduje, że bardzo piją wodę i trzeba rzucać nie tylko dość już przecież ciężką muchą, ale i wodą którą nasiąkła. Natomiast syntetyki, ze słynnym ‘dywanem’ na czele nasiąkają w stopniu nieznacznym, a pracują równie efektownie. Co do kolorów much, to można w zasadzie próbować wszystkiego. Od kompletnie abstrakcyjnych, jaskrawo ubarwionych , poprzez bardziej stonowane, aż po takie, które swoim ubarwieniem przypominać mają najczęstszy pokarm szczupaka w zbiorniku, w którym akurat łowimy. Można odnieść wrażenie, że w każdym przypadku atrakcyjności muchom przydają błyszczące dodatki oraz duże, trójwymiarowe oczy. Ale ja pozostanę przy swoim przekonaniu, że najważniejsze są : Ruch i wielkość, dopiero potem ubarwienie muchy.

IMG_3438m.jpg

       Wyposażona w potężny zasób wiedzy teoretycznej, przygotowana technicznie, naładowana pozytywną energią grupa „Muchoświry” walczyła dzielnie w pewien majowy weekend tego roku na pięknym szczupakowym jeziorze Unichowo niedaleko Bytowa. Łowisko obfituje w piękne szczupaki, od dziesięciu już chyba lat dostarczając wędkarzom możliwości spotkania z pięknymi okazami. Ze względu na specyficzne warunki – płytkie brzegi z mnóstwem kryjówek w postaci zwalonych drzew, płytkie zatoki z mocno rozwiniętą roślinnością wodną – świetnie nadaje się do łowienia na muchę z łodzi, lub bellyboat. Oto kilka zdjęć ze spotkania. Autorem jest Tomek Bogdanowicz.

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich VIII.2010.