Soldier Palmer

              Kolejna ulubiona muszka, która na stale znalazła miejsce w moich pudełkach. Jedna z tych, bez których nie ruszam się nad wodę. Muszka stara jak samo wędkarstwo muchowe. Najwcześniejsze wzmianki o niej pojawiają się w literaturze w XVII stuleciu. W literaturze brytyjskiej, bo na wyspach brytyjskich powstała. Początkowo używana głównie do łowienia pstrągów w jeziorach. Potem, jak to często bywa, okazało się, że Soldier Palmer świetnie spisuje się w zasadzie we wszystkich odmianach wędkarstwa muchowego. W wersji podstawowej z powodzeniem stosowałem ją łowiąc pstrągi, lipienie, klenie i jelce. Niewielkie modyfikacje potwierdziły, że zestaw materiałów i kolorów, prosty i w swej prostocie genialny – czerwień tułowia i chwościka, naturalny brąz jeżynki – pozwala łowić tą muszką chyba wszystko, co na muchę można złowić. Wersja na haku przedłużonym świetnie spisuje się przy metodzie streamera. Obciążony tułów plus miedziana główka i oto mamy doskonałą nimfę. Mam też swoją wersję morską – z powodzeniem łowiłem na nią belony w Bałtyku.
          Oto Soldier Palmer w kilku krokach:

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich XI.2015.