Nowoczesność w domu i zagrodzie

               Gdyby porównać sprzęt i wyposażenie dzisiejszego muszkarza z tym, którego używał 50 lat temu jego dziadek, to zauważymy, że w zasadzie nic nie jest takie, jak było. Tonkin zniknął wyparty przez włókna szklane, węglowe, boronowe. Jedwab w linkach muchowych zastąpiły wyrafinowane materiały syntetyczne. Prawie nikt już dzisiaj nie poci się w wełnie i bawełnie – mamy wszak polar, goretex i inne „kosmiczne” wynalazki. Ciężkie i niezgrabne gumowe wodery też już chyba na zawsze odeszły w niepamięć, zastąpione przez wygodne, oddychające śpiochy.
            Jednym słowem postęp. Jest jednak jedna sfera muszkarskiego hobby, która w miarę skutecznie opiera się tej inwazji nowości. Jest nią wykonywanie sztucznych muszek. Wprawdzie i tu nie sposób nie odnotować pojawiających się co chwilę nowości, które wzbogacają zestaw materiałów przydatnych „krętaczowi”. Syntetyczne nici, przędze, substytuty sierści, ogromna ilość błyszczących dodatków, ba, nawet gotowe półprodukty w rodzaju ogonków, skrzydełek czy odnóży… Długo by można wyliczać, łatwo utonąć w lawinie tych różności. A jednak… Pióro ptasie i naturalna sierść nadal pozostają podstawowymi materiałami używanymi do konstrukcji muchy i nie zanosi się na to, by coś mogło te naturalne materiały zastąpić. Owszem, co jakiś czas odkrywane są nowe zastosowania nieużywanych wcześniej materiałów – jak miało to miejsce na przykład w przypadku CDC. Jeżeli tylko nie zapomnimy o tradycji, tak ważnej w rzemiośle „flajtajerskim”, jeżeli, oślepieni zalewem błyszczących syntetyków nie zapomnimy do czego służy pióro kuropatwy, sierść zająca i lotka bażanta, to nie widzę nic złego w tym, że na naszym warsztacie będą pojawiać się użyteczne nowości. Sam chętnie używam niektórych z nich. Jakiś czas temu odkryłem na przykład zalety epoksydowych żywic dwuskładnikowych.
            Używałem ich do budowy korpusów tzw. rybek mylarowych. Dobrze imituje się przy ich użyciu pancerzyki kiełży czy krewetek. Sprawdzają się również przy zalewaniu główek much szczupakowych i głowacicowych, wyposażonych w duże, trójwymiarowe oczy. ( O tym wszystkim pisałem w poprzednich tekstach, które są dostępne na mojej stronie www. ) Jednak żywica dwuskładnikowa ma też i wady. Aby prawidłowo zadziałała, wymagane jest precyzyjne odmierzenie obu składników – inaczej nie stwardnieje poprawnie. Czas potrzebny do stwardnienia to przeważnie 5 do10 min. Muchę z naniesioną żywicą trzeba w tym czasie trzymać w palcach i obracać nią tak, aby żywica spływała tam, gdzie chcemy. Jednocześnie trwa proces twardnienia – w pewnym momencie już nie da się uzyskać pożądanego kształtu, po prostu żywica nie chce spływać. Do tego wszystkiego niezbyt przyjemny zapach…
            Ale od czego nowoczesne technologie o których wyżej wspominałem. Mamy produkt, który – przy wszystkich zaletach żywic epoksydowych – pozbawiony jest ich wad. Mowa tu o żelu fotoutwardzalnym. Żel taki jest na tyle gęsty, że zbyt szybko nie spływa. Natomiast nie potrzebuje do utwardzenia dodatkowej substancji jak to ma miejsce w przypadku dwuskładnikowej żywicy. W celu utwardzenia wystarczy potraktować go światłem ultrafioletowym o odpowiednich parametrach. Zawarty w żelu fotoinicjator pod wpływem światła uruchamia proces polimeryzacji i powoduje utwardzenie substancji. Przy prawidłowo dobranym źródle światła wystarczy na to 1-3 sekundy. Oto więc wynalazek, który pozwala uniknąć niektórych problemów pojawiąjacych się przy pracy z żywicami dwuskładnikowymi.
            Zestawy żel plus latarka uv są oferowane przez niektóre firmy sprzedające materiały do wyrobu sztucznych muszek. Niestety ich jakość nie zawsze spełnia nasze oczekiwania, natomiast zawsze kosztują dość słono. Częstym, niepożądanym efektem ubocznym przy źle dobranym zestawie jest wystąpienie na utwardzonej powierzchni lepkiej powłoki, którą trzeba usuwać zmywaczem alkoholowym. W poszukiwaniu odpowiedniego produktu wypróbowałem kilka „firmowych” zestawów. Jednak dopiero sprawdzenie ofert na różnych portalach aukcyjnych zaowocowało sukcesem. Zdobyłem żel i dopasowane do jego parametrów źródło światła uv.
            Wpuśćmy więc nowoczesność do domu i zagrody. Oto kilka przykładów zastosowania żelu światłoutwardzalnego:

            Główka dużej muchy szczupakowej:

            Wykończenie główki muszki łososiowej:

            Oczka z żyłki do imitacji krewetki:

            Krewetka:

Fot.15. Zestaw – żele i latarki

Fot.15. Zestaw – żele i latarki

           Fot. Tomek Bogdanowicz Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich XII.2013.