Muchy łańcuszkowe

              Wędkarz muchowy, zwłaszcza ten, który sam wykonuje swoje muchy, to wieczny eksperymentator. Ciągle poszukuje nowych materiałów i rozwiązań konstrukcyjnych, by uczynić przynętę muchowa jeszcze bardziej skuteczną i atrakcyjną. Nowe materiały, czy to naturalne, czy syntetyczne pojawiają się co jakiś czas. Natomiast jeżeli chodzi o konstrukcję sztucznej muchy, to można by odnieść wrażenie, że niewiele da się już wymyślić. Mucha wykonana na jednym, pojedynczym, haku to cały czas najczęściej stosowana konstrukcja. Tak zbudowana jest ogromna większość muszek mokrych, suchych, nimf i streamerów.
           Ale specyficzne warunki, metody połowu, czy też ryby stanowiące obiekt połowu często wymuszają stosowanie różnych innowacji. Muchy do połowu łososi, zwłaszcza te niewielkie, najczęściej wykonuje się na haczykach podwójnych lub – w przypadku przynęt bardzo małych – na potrójnych. Powszechnie do połowu salmonidów używa się much tubowych. Muchy tandemowe oraz intrudery mają swoje zalety, gdy chcemy użyć przynęty dużej i bardzo dużej, a jednocześnie niezbyt ciężkiej. Stosunkowo niedawno na warsztatach krętaczy pojawiły się tak zwane „articulated shank” –umożliwiające wykonanie ciekawie pracującej muchy o konstrukcji przegubowej. Mucha taka zbudowana jest na haczyku połączonym z odpowiednio uformowanym z drutu trzonku, stanowiącym jej przednią, lub – rzadziej – tylną część. Ten typ konstrukcji zainspirował amerykańskiego muszkarza i flytier’a, Blane Choclett’a.
           I oto mamy kolejną nowość – Game Changer Streamer. „Kręgosłup” muchy stanowi łańcuszek połączonych ze sobą kilku drucianych trzonków. Game Changer poprawnie wykonany i odpowiednio prowadzony ma niezwykłą akcję, jego ruchy w wodzie do złudzenia przypominają zachowanie osłabionej lub rannej rybki – a takie właśnie najczęściej są atakowane przez drapieżniki.
           Zapraszam do imadła:

           Trochę odmienny konstrukcyjnie rodzaj przynęty wielosegmentowej zszedł z mojego imadełka w ramach przygotowań do kwietniowej wyprawy na duńskie trocie. Bywa, że w tym czasie w wodach przybrzeżnych pojawiają się masowo duże morskie pierścienice – nereidy. Pojawiają się masowo w związku z rozrodem i w tym czasie stanowią główny pokarm troci morskich. Zainspirowany imitacją nereidy wykonaną przez Łukasza Ostafina, jednego z najlepszych znanych mi krętaczy, uzupełniwszy ją o pewne własne rozwiązania, ukręciłem takiego oto „robala”:

           Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich IV.2014.