Intruder

        Steelhead (ang. stalogłowy, stalowogłowy), wędrowna forma pstrąga tęczowego, to jedna z najbardziej sportowych i walecznych ryb, z jakimi ma szansę zmierzyć się wędkarz poławiający łososiowate w zlewisku Pacyfiku. Ryba ta odbywa wędrówkę tarłową z wody słonej do słodkiej, ale – w odróżnieniu od swoich krewniaków, łososi pacyficznych z rodzaju Oncorhynchus – robi to kilka razy w ciągu swojego życia. W czasie pobytu w wodach słodkich jest obiektem połowów najbardziej wymagających, oczekujących mocnych wrażeń wędkarzy muchowych. Połów steelhead’a metodą muchową to cała osobna sztuka, wymagająca od wędkarza specjalnych umiejętności, odpowiedniego sprzętu i wyszukanych much. Można tu użyć klasyczne muchy łososiowe przeznaczone do połowów łososia atlantyckiego i pacyficznego, ale są też specjalne typy much, stworzone przez wytrawnych łowców steelhead’a. Znajdziemy więc specjalne streamery, nimfy i muchy typu spey, podzielone dodatkowo na te przeznaczone do połowu steelhead’a z Wielkich Jezior ( to forma, która, sztucznie wprowadzona do tych akwenów, również odbywa tarłowe wędrówki do dopływów) i te na “prawdziwego”, morskiego steelhead’a.
       Gdzieś w latach 90. ubiegłego stulecia przewodnicy wędkarscy pracujący na łowiskach stalogłowego, w poszukiwaniu nowych, skutecznych rozwiązań, rozpoczęli proces tworzenia całkiem nowego typu muchy. W wyniku tych poszukiwań powstała ostatecznie mucha, która od kilku lat uznawana jest za najbardziej skuteczną. Mucha ta (a raczej typ muchy, bo wzorów jest mnóstwo), to intruder (ang. intruz). Ma szczególną, odmienną od tradycyjnie rozumianych sztucznych much, budowę, która to budowa wynika z kilku warunków, jakie skuteczna mucha steelhead’owa miałaby w zamyśle jej twórców spełniać.
      Po pierwsze wielkość – chodziło o muchy, które nierzadko mają długość około 12 cm, a jednocześnie powinny mieć szeroki, obszerny profil.
      Dalej – przy tej sporej wielkości nie mogą być zbyt ciężkie, muszą dać się zarzucać przy użyciu sprzętu średniej mocy.
      Mucha musi w wodzie pracować, materiały użyte do jej budowy muszą wabiąco pulsować, sprawiać wrażenie czegoś żywego. Jednocześnie nie mogą wchłaniać zbyt dużo wody – a więc znów problem zbyt wielkiego ciężaru.
      I do tego wszystkiego mucha musi być chwytna i dobrze trzymać w holu niebywale silną i waleczną rybę.
      Mamy więc kilka pozornie wykluczających się cech. Ale twórcy intrudera sprytnie pogodzili te cechy tworząc bardzo udaną konstrukcję. Jako materiały zastosowali miedzy innymi promienie strusich piór (miedzy innymi pióra emu są bardzo poszukiwanym materiałem), promienie sterówek egzotycznych bażantów, specjalnie wyselekcjonowane pióra marabuta. Do tego długie, miękkie i szerokie pióra kogucie (tzw. schlappen) i błyszczące, dobrze pracujące dodatki typu angel hair. Odpowiednio zestawione i właściwie uwiązane materiały dają w efekcie muchę o jaką chodziło. Jest optycznie duża, ma obszerną, przestrzenną sylwetkę, materiały pracują jak żywe, a tak na prawdę jest dość skromnie ubrana, nie chłonie zbyt wiele wody i łatwo daje się zarzucać. Obowiązkowe metalowe oczka umieszczone z przodu i od strony brzusznej stabilizują pozycję muchy w wodzie i powodują, że odpowiednio prowadzona płynie wabiącym, falistym ruchem.
      Problem chwytności i bezpiecznego holu rozwiązano w interesujący sposób. Mianowicie do wykonania muchy używa się tzw. waddington shank. Jest to odpowiednio wygięty drut, na którym buduje się muchę tak, jak na trzonku haczyka. Jednak przed przywiązaniem materiałów do waddingtona solidnie mocuje się odpowiedniej długości pętelkę z jakiegoś mocnego materiału. Może to być stalowa plecionka, taka, jak do wykonywania przyponów szczupakowych, może to być linka dakronowa, niektórzy używają po prostu mocnej żyłki. Do tej pętelki mocuje się specjalny haczyk o krótkim trzonku, przypominający haczyki karpiowe. Z takiego haczyka, połączonego z muchą przegubowo ryba nie spada w czasie holu tak łatwo, jak z haka o długim trzonku. Poza tym takie rozwiązanie umożliwia zamontowanie haczyka grotem w górę lub w dół, jego wymianę na inny rozmiar, lub – co często bywa konieczne gdy łowimy nad kamienistym dnem – wymianę stępionego haka na nowy, ostry. Zniszczenie haczyka nie musi wiązać się ze stratą muchy – wymiana haka i łowimy dalej.
      Zróbmy więc sobie intrudera w wersji “dla ubogich” ( niektóre z “obowiązkowych” materiałów są wszak trudno dostępne i nie na każdą kieszeń). Na pewno powinien się sprawdzić przy połowach szczupaka czy głowacicy, a w mniejszych rozmiarach na troć czy pstrąga.
Fot. 1., 2.
Zaczynamy od solidnego przymocowania pętelki z plecionki stalowej do trzonka. Mocujemy ją na całej długości trzonka ciasnymi nawojami nici, jeden koniec pętelki należy przewlec przez uszko, przegiąć do tyłu i przywiązać nicią . Całość zabezpieczamy klejem.

Fot. 3.
Tuż za pętelką nawijam 2-3 zwoje pomarańczowego czenila. Będzie to stanowiło podparcie dla jeżynki.

3.

3.

Fot. 4.
Teraz wykonuje jeżynkę z czerwonego pióra typu schlappen, dodaję trochę błyszczącego materiału, np. flashabou.

4.

4.

Fot. 5.
Od góry przywiązuję kilka promieni pióra strusia oraz po bokach piórka jungle cock.

5.

5.

Fot. 6.
Tułów nawinąłem błyszczącą plecionką, na nim położyłem jeżynkę typu palmer z błękitnego pióra koguta, całość wzmocniona przewijką ze srebrnego drutu. Należy pozostawić wystarczającą ilość miejsca na kolejne elementy muchy.

6.

6.

Fot. 7.
Teraz ponownie dwa zwoje czenila i jeżynka z czerwonego schlappena, trochę flashabou, następnie druga jeżynka z pióra marabuta o możliwie długich promieniach.

7.

7.

Fot. 8.
Dowiązuję kilka promieni czarnego strusiego pióra , tak, aby ułożyły się dookoła muchy, jeszcze trochę flashabou i ostatnia jeżynka, tym razem z barwionego pióra perlicy.

8.

8.

Fot. 9.
Od dołu trzonka przywiązuję metalowe oczka, główkę formuję z błyszczącego dubbingu.

9.

9.

Fot. 10.
Gotowa mucha z zamontowanym haczykiem.

10.

10.

Fot.11.
Intrudera można również wykonać jako muchę rurową. Daje to możliwość zastosowania patentu, który uchroni nas przed utratą zbyt wielu much w łowisku obfitującym w zaczepy. Należy przygotować zapas haczyków zaopatrzonych w krótkie pętelki z żyłki o wyraźnie mniejszej wytrzymałości, niż żyłka, której użyliśmy na przypon, ale oczywiście wystarczającej do wyholowania ryby (na przykład 0.25/0.35). Gruby przypon łączymy z tak przygotowanym haczykiem pętelką do pętelki. W przypadku zaczepu powinna urwać się cieńsza żyłka, a węzeł na grubej żyłce oprze się o wewnętrzną, cienką rurkę i zapobiegnie zsunięciu się muchy z przyponu.

11.

11.

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich XI.2012.