Black Zulu

              Jakoś tak się dzieje, że istotne miejsca w moim pudełku z mokrymi zajmują muszki o podobnym rodowodzie. Powstały na wyspach brytyjskich około XVII stulecia jako muszki jeziorowe. Potem rozpowszechniły się jako przynęty bardziej uniwersalne, używane na całym świecie, skuteczne przy połowach wielu gatunków ryb w wodach stojących, płynących, również w morzu. Nie inaczej ma się sprawa z muszką Black Zulu. Jest to – obok opisanej niedawno Soldier Palmer – moja ulubiona mokra mucha uniwersalna. Łowię na nią pstrągi, lipienie, ale chyba w pierwszym rzędzie klenie – na klenia Black Zulu to prawdziwy „killer”. Idealnie sprawdza się po zmierzchu, dzięki swej charakterystycznej sylwetce i ubarwieniu dobrze widoczna dla ryb na tle srebrnej powierzchni wody. Kompletując zestaw letnich mokrych muszek nie zapomnijcie o kilku przynajmniej Black Zulu w rozmiarach 12-6.

Tekst ukazał się w Wiadomościach Wędkarskich I.2016.